#mikrozwierzenia

Coś się kończy, coś się zaczyna, czyli o nowych początkach

By 9 grudnia 2017 No Comments

Jeżeli miałabym podsumować w kilu słowach listopad, to mogłabym śmiało napisać: „Nie spodziewałam się”. I to nie jeden raz, bo nie spodziewałam się wielu rzeczy, które się wydarzyły – w zasadzie można by stworzyć z nich małą litanię.

Nie spodziewałam się…

…że rzucanie pracy wcale nie jest aż tak fajne, jak mi się wydawało i zamiast ekscytacji niesie ze sobą aż tak dużo stresu, zwłaszcza wtedy, kiedy rzuca się ją praktycznie w ciemno. Oraz że przynosi aż tak wielkie uczucie ulgi.

…że w trakcie rekrutacji na o wiele wyższe stanowisko, dojdę nagle do wniosku, że wcale nie chcę tego robić, a kolejne alerty z powiadomieniami o ogłoszeniach w branży reklamowej zaczną wywoływać we mnie mentalny odruch wymiotny.

…że przyjdzie mi rozmontować swoje życie zawodowe na części pierwsze. Choć po tym, jak zrobiłam to z chyba wszystkimi innymi sferami, zupełnie mnie to nie zdziwiło.

…że znalezienie się w punkcie pt. „Co robić ze swoim życiem?!” poza początkową paniką, wywoła we mnie aż tak dużo entuzjazmu, związanego z tym, że mogę teraz wypełnić tę przestrzeń, czym zechcę.

…że tkwi we mnie aż tak dużo stoickiego spokoju, celebrowanego w myśl zasady „niech się dzieje”, który rozlał się we mnie przyjemnym ciepłem. Bo mam w tym roku bardzo dużo zaufania do losu. I samej siebie.

…że zrobienie sobie wolnego miesiąca, w czasie którego faktycznie na spokojnie zaczęłam zastanawiać się nad tym, co zrobić ze swoim życiem, przyniesie aż tak wiele dobrych pomysłów, które wypłynęły ze mnie swobodnie, tłamszone do tej pory etatem.

…że spontaniczna rekrutacja poza Krakowem, aż tak dobitnie uświadomi mi, że jestem gotowa do drogi i właściwie mogłabym się stąd wyprowadzić, bo od dawna wiem, że prędzej czy później wyląduję w Beskidach. Ale poczekam do wiosny i zobaczę, co się stanie.

Bój się i rób

Doskonale znam to uczucie. Skrada się gdzieś z głębi brzucha. Wiąże jelita w supełek, podnosi żołądek do gardła i przyspiesza bicie serca, rozlewając się po ciele nieprzyjemnym strumieniem dyskomfortu – wraz z krwią. Zalewa ciało powoli. Od czubków dużych palców u stóp, po końcówki włosów. Wstrzymuje oddech w płucach, plącze język, gubi kroki. „Uciekaj!” – woła. Ale nie. Stoisz i patrzysz. Mierzysz się ze sobą.

Kurs Przewodników Beskidzkich nauczył mnie nieustannego wychodzenia poza własną strefę komfortu. Wiem, że to oklepane powiedzenie i zalatuje podłym coachingiem, w najgorszym tego słowa wydaniu. Niemniej jednak przez ostatnie trzy lata mojego życia miałam okazję tyle razy stanąć wobec sytuacji, które wywoływały we mnie stres, że zdążyłam się przyzwyczaić do działania mimo tego, że mi towarzyszył.

Oczywiście, że bałam się, rzucając pracę w ciemno. Oczywiście, że bałam się, lądując w punkcie, w którym nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Oczywiście, że bałam się, wchodząc w nowy biznes, który dopiero się kształtuje.

Ale potrzeba zrobienia kolejnego kroku naprzód była zbyt silna.

Coś się kończy, coś się zaczyna

Lubię czas symbolicznych przełomów. Północ. Wschody i zachody Słońca. Nowy miesiąc w kalendarzu. Kolejny rok na moim koncie. Namiętnie robię w swojej głowie podsumowania tego, co było, żeby zamknąć pewien etap, przyjrzeć się mu z bliska i zostawić za sobą. Iść dalej, bogatsza o nowe doświadczenia. Te dobre i te złe. Każde czegoś uczą. Ze wszystkich można wyciągnąć lekcję na przyszłość.

Wraz z końcem 2017 roku żegnam Justyny, którymi już nie jestem. I z niecierpliwością czekam na to, co przydarzy się tym, którymi w międzyczasie się stałam.

Doskonale znam to uczucie. Skrada się gdzieś z głębi brzucha. Łaskocze w jelita, niczym stado motyli, podnosi ciśnienie i przyspiesza bicie serca, rozlewając się po ciele przyjemnym uczuciem oczekiwania na To, Co Ma Nadejść – wraz z krwią. Zalewa ciało powoli. Od czubków dużych palców u stóp, po końcówki włosów. Wstrzymuje oddech w płucach, przebiera nogami, nie pozwala usiedzieć na miejscu. „Uciekaj!” – z przyzwyczajenia woła. Ale nie. Stoisz i patrzysz. A potem się uśmiechasz.

Już wiesz, że możesz więcej, niż Ci się wydaje.

#mikrozwierzenia to cykl, w którym dzielę się swoimi przemyśleniami związanymi z życiem mikroprzedsiębiorcy oraz filozofią pracy. Śledź mój fanpage, a nic Cię nie ominie!

Drobneustroje

Mikroprzedsiębiorcza przestrzeń wzajemnego wsparcia,
współpracy i wymiany doświadczeń.

Dołącz do grupy!

Leave a Reply