#mikrozwierzenia

Kilka bardzo ważnych lekcji, które odrobiłam w minionym roku

By 2 stycznia 2018 No Comments

Koniec starego roku i początek nowego, to dla mnie zawsze moment symboliczny – żegnam Justyny, którymi już nie jestem i z niecierpliwością wyczekuję tych, które już niebawem spotkam. Wygląda na to, że będą całkiem super! :)

Lekcja 1: Czasami wystarczy pozwolić się rzeczom dziać

W ubiegłym roku pozwoliłam sobie na mały eksperyment. Byłam ciekawa, co się wydarzy, jeżeli odpuszczę sobie kontrolę, a postawię na płynięcie z nurtem zdarzeń i podążanie za tym, co niesie życie. Czasem temu trochę pomagałam, ale częściej po prostu nie przeszkadzałam. Dałam sobie tylko jedno ograniczenie – mogę robić wszystko, jeżeli tylko w żaden sposób nie krzywdzi to mnie lub innych.

Tym oto sposobem udało mi się zrealizować mnóstwo pomysłów, poznać przy okazji wielu fantastycznych ludzi, nauczyć się całego szeregu rzeczy, o których jeszcze wiosną nie miałam zielonego pojęcia. I jeszcze coś. Bardzo dobrze poznać siebie, bacznie przyglądając się temu, na co reaguję Dzikim Entuzjazmem, a co budzi we mnie wewnętrzny opór. W końcówce grudnia wylądowałam okropnie zmęczona, ale zmęczona konstruktywnie – jak po wędrówce na szczyt, na który prowadzi droga wyjątkowo kręta i kamienista, ale taka, którą warto przebyć.

Nowy Rok rozpoczynam zatem bez konkretnych postanowień, planów i celów do zrealizowania, za to z szerzej otwartymi oczami, uszami i… Sercem. Oraz nowym słowem na ustach: serendipity, rozumianym jako „szczęśliwe zrządzenie losu”, „umiejętność wykorzystania niespodziewanych wydarzeń” lub „korzystny splot okoliczności”. I jestem bardzo ciekawa, gdzie – mając na uwadze tę otwartość – wyląduję za 12 miesięcy.

Lekcja 2: Warto aktualizować życiowy system

Mimo tego, że zajmowałam się całym szeregiem różnych spraw, wszystkie sprowadzały się tak naprawdę do jednego: wszechstronnej aktualizacji życiowego systemu. Po raz pierwszy znalazłam się w miejscu, w którym naszła mnie aż tak wielka potrzeba – jak sobie to roboczo nazwałam – rozmontowania swojego światopoglądu na części pierwsze. Było to dość bolesne, bo w pewnym momencie poczułam się, jakby ktoś rozkręcił bardzo skomplikowane urządzenie do najmniejszej śrubki, wrzucił wszystko do jednego pudełka, intensywnie nim potrząsnął i oddał mi je z hasłem: „No, a teraz sobie radź”.

Oglądałam więc te śrubki z dużą wnikliwością, każdą po kolei i zastanawiałam się, do czego służą. Czy ktoś mi je wkręcił w fazie wychowania, czy przejęłam je od swojego otoczenia dorastając, czy może znalazłam je przypadkiem i schowałam w sobie, „bo się przyda”, a teraz kompletnie nie wiem, co z nimi zrobić. Wiele z nich musiałam wyrzucić. Działania części z nich nauczyć się na nowo. Oraz zrobić sporo miejsca na to, co do tej pory zupełnie nie mieściło się w schemacie.

To zupełnie tak jak z urządzeniami elektronicznymi: raz na jakiś czas należy im się porządne czyszczenie. Dzięki temu mogą działać sprawnie i w pełni wydajnie. Po zrobieniu gruntownych, wewnętrznych porządków, dzisiaj mam w sobie to, czego brakowało mi przez długi czas: spokój ducha i poczucie, że jestem właśnie tam, gdzie być powinnam.

Lekcja 3: Nie wszyscy mają tak, jak ja

Udzielanie rad to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Wymaga empatycznego wczucia się w sytuację drugiego człowieka i odcięcia się od swoich przekonań po to, by w pierwszej kolejności go zrozumieć. Nie jest to łatwe i nie jest to przyjemne – a przynajmniej nie zawsze jest. Czasami wymaga bowiem niecodziennych akrobacji, przy okazji których można sobie dopiero uświadomić, jak dawno nie wychodziło się z siebie. I że tutaj się jednak nie sięga. A tutaj mocno strzyka. Ała! Nie pozostaje nic innego, jak… Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

Nie wszyscy mają tak, jak ja. I ja nie mam tak, jak wszyscy. I super! Dzięki temu możemy spoglądać na te same rzeczy z różnej perspektywy, wymieniać się swoimi spostrzeżeniami i dużo od siebie naczyć. O wiele więcej niż wtedy, gdy podzielamy swoje doświadczenia czy opinie.

Wisienką na torcie tego roku było przypomnienie sobie o idei Porozumienia Bez Przemocy, o której ostatnio sporo czytałam i która dobrze wpisuje się w niemal każdy aspekt życia – zarówno ten dotyczący naszych relacji z samym sobą, najbliższymi czy współpracownikami. Wyjątkowo ważna wydaje mi się również w biznesie, świecie, który zbyt często rządzi się prawem pięści i mocnych łokci. Oraz wszędzie tam, gdzie do czynienia mamy z ludźmi. I gdzie tym człowiekiem warto pozostać.

Słuchaj siebie, słuchaj innych, słuchaj świata

Z okazji nadchodzącego roku 2018, a wraz z nim czystych kart, które na nowo można zapisać, życzę Wam nie tylko tego, by Wasze ścieżki wiodły Was na najpiękniejsze (niekoniecznie najwyższe!) szczyty. Ale także tego, byście nie bali się czasami zgubić. Oraz mieli odwagę zawrócić ze szlaków, które wiodą w złym kierunku. A podczas swoich wędrówek spotykali właściwych ludzi we właściwych miejscach i o właściwym czasie! Kto wie, może i nasze drogi się przetną? :)

#mikrozwierzenia to cykl, w którym dzielę się swoimi przemyśleniami związanymi z życiem mikroprzedsiębiorcy oraz filozofią pracy. Śledź mój fanpage, a nic Cię nie ominie!

Drobneustroje

Mikroprzedsiębiorcza przestrzeń wzajemnego wsparcia,
współpracy i wymiany doświadczeń.

Dołącz do grupy!